Tatry inspirujące artystów cz. 1
- Europa
- Polska
- Małopolskie
- Zakopane
- Gubałówka
- Krupówki
Pod koniec dziewiętnastego stulecia do Zakopanego przybywać zaczęły rzesze pisarzy i poetów, malarzy i muzyków. Miejscowość przycupnięta u stóp Gubałówki stała się stolicą polskiej bohemy, szukającej natchnienia w dzikich górach.
Ryzykowne wyprawy, wspinaczki na niezdobyte wcześniej szczyty i odkrywanie dziewiczych zakątków – czy może być coś bardziej inspirującego do tworzenia sztuki? A jeśli dodamy do tego jeszcze ekstrawaganckie przyjęcia, lejące się strumieniami trunki i zakopiański romanse, to jakże nie napisać potem albo nie namalować arcydzieła?
Skończył się czas zaborów, Polska wybiła się na niepodległość i choć wiele zmieniło się w kraju nad Wisłą, to w Zakopanym trwał artystyczny festiwal. Tak opisywał to później Rafał Malczewski, malarz i literat, a przy tym narciarz i taternik, który pod Gubałówką zamieszkał w roku 1915 i został tam aż do drugiej wojny światowej:
Krupówki huczały życiem, nad Zakopanem unosił się pejotlowy opar, biły gejzery alkoholu, noce były krótkie, dnie wytężone. Rodzące się wciąż pomysły nie zdychały, lecz nabierały kształtu i wkraczały w życie, rozkwitał sport, w Tatrach padały najtrudniejsze problemy, u ich stóp powstawały takie arcydzieła jak „Harnasie” (...) z sosnowych podłóg leciały wióry, dudniły podkute buty na woskowych posadzkach dansingów.
Gdybyśmy chcieli jednak zachować chronologię, opowieść o artystycznej historii Zakopanego zacząć winniśmy od urodzonego w 1851 roku Stanisława Witkiewicza – również malarza i literata, a poza tym twórcy architektonicznego stylu zakopiańskiego. Stylu łączącego podhalańską tradycję budowlaną, ciesielską i snycerską z wzorami budownictwa willowego i uzdrowiskowego. Nie kończyło się to zresztą na samych budynkach, obejmowało także ich wyposażenie: meble, sprzęty gospodarcze i ozdoby. To właśnie Witkiewiczowi zawdzięczamy to, jak wygląda dziś Zakopane.
No i nie wolno nam zapominać o jego tatrzańskich pejzażach. O „Krokusach na tle śnieżnych gór”, o „Jesieniowisku” czy o „Wietrze halnym”, które zrodziły się z fascynacji pięknem i majestatem Tatr, potęgą sił natury i poszukiwaniem ich duchowego wymiaru. A już najbardziej inspirującymi Tatry stawały się dla Witkiewicza podczas zimowej nocy, tak przez niego opisanej:
Tam, gdzie sięga blask księżyca, zdaje się jaśnieć pożoga południowa dnia pogodnego – gdzie cień zalega, śpi noc mroczna, fioletowa, tajemnicza. I ten kontrast tak gwałtowny, stopiony i złączony w jedno przez czar cudownej harmonii koloru, wywołuje podziw, zdumienie, niewiarę w rzeczywistość tego księżycowego, zimnego świata.
Pochwałą górskiej włóczęgi była również bestsellerowa powieść Witkiewicza „Na przełęczy”, która popularnością ustępowała jedynie sienkiewiczowskiej „Trylogii”. Ale Henrykiem Sienkiewiczem zajmiemy się później.

Daniel NogalZ wykształcenia politolog, z zawodu – najczęściej ...
Agnieszka SieczkowskaZaczęła czytać mając 5 lat. Polubiła. W okresie ...